Ostatni łyk piwa z Wyszkowa

Ostatni łyk piwa z Wyszkowa

Aneta Kowalewska

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Browar został postawiony w stan likwidacji.Już tylko nieliczni szczęściarze, którzy zaopatrzyli się wcześniej, będą mogli napić się piwa z wyszkowskiego browaru. Wraz z końcem 2001 roku browar przestał istnieć. Wyszkowskie piwo przeszło do historii.
Różne były koleje wyszkowskiego browaru. W ponad stuczterdziestoletniej swojej historii nie oparł się meandrom historii. Odebrany w 1952 roku prawowitym właścicielom - rodzinie Cudnych - został upaństwowiony i przeszedł pod kontrolę Ministerstwa Rolnictwa. Od 1968 roku dzierżawiony przez Zakłady Piwowarskie w Warszawie, potem Browary Warszawskie Królewskie SA. Po półwieczu browar wraca w ręce prawowitych właścicieli. Ale wszystko wskazuje na to, że piwo już w nim produkowane nie będzie.
- Kłopoty wyszkowskiego browaru zaczęły się wraz z wykupieniem przez austriacki koncern browarniczy Brau-Union części Browarów Warszawskich. Zachodni inwestor nie chciał kupować wyszkowskiego browaru, bowiem sytuacja własnościowa nie była uregulowana z powodu roszczeń spadkowych Ryszarda Cudnego. Browar w Wyszkowie w początkach 2000 roku wrócił więc w ręce skarbu państwa. Państwo jednak również nie było zainteresowane dalszą produkcją piwa w Wyszkowie
- Mieliśmy dwa wyjścia: albo stracić pracę, albo utrzymać ją tworząc spółkę pracowniczą - wyjaśnia były dyrektor, a dziś główny likwidator browaru Zenon Niderla. - Zdecydowaliśmy się na to drugie.
Początkowe nadzieje akcjonariuszy browaru (wówczas było 54 wspólników) stopniowo gasły. Pojawiły się problemy z kapitałem, a intensywne poszukiwania strategicznego inwestora nie przynosiły rezultatu.
- Pojawiali się potencjalni inwestorzy i to liczni, ale rozmowy ze wszystkimi kończyły się fiaskiem ze względu na roszczenia spadkowe wobec browaru. Nikt nie chce inwestować w coś, co nie ma uregulowanej sytuacji prawnej - wyjaśnia Zenon Niderla.
Bezpośrednią przyczyną zaprzestania działalności browaru była decyzja ministra rolnictwa z 8 października 2001 roku, w której ostatecznie zostało stwierdzone, że w latach pięćdziesiątych państwo z naruszeniem prawa zabrało browar rodzinie Cudnych.
- Ta decyzja ostatecznie określiła przyszłość browaru. Miał on wrócić w ręce dawnych właścicieli. W tej sytuacji wspólnicy pracowniczej spółki podjęli decyzję o jej likwidacji. Aktualnie trwa proces likwidowania spółki i wyprzedaż jej majątku - wyjaśnia Zenon Niderla.
Wraz z upadkiem browaru pracę straciło 38 osób.
- Wszystkim nam bardzo żal i to nie tylko dlatego, że straciliśmy pracę - martwi się portier pilnujący obiektu. - Ja robiłem tu trzydzieści lat. Ale żal też i dlatego, że coś się kończy, że browar, który istniał w sumie prawie sto pięćdziesiąt lat, nagle przestaje istnieć. Nie będzie wyszkowskiego piwa - wzdycha a na placu browaru panuje cisza, brama zamknięta, tylko smutny kundel robi ślady na śniegu.
Żal wyszkowskiego piwa także Ryszardowi Cudnemu, spadkobiercy browaru. Ale żal żalem, a życie życiem. Jest decyzja ministra o nieprawnym przejęciu. Teraz Ryszard Cudny czeka na jej uprawomocnienie.
- Dopiero, gdy będę miał w ręku prawomocny dokument, podejmę decyzję, co do moich ewentualnych planów względem obiektu - mówi Ryszard Cudny. Działalności browarniczej raczej nie przewiduje.
Majątek, który przejmie prawowity właściciel, to głównie duża, bo licząca prawie dziesięć tysięcy metrów kwadratowych nieruchomość w centrum miasta. Ryszard Cudny nie szacował jeszcze wartości odzyskanego majątku - jak mówi, jest na to jeszcze za wcześnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo