Tragedia pod Pułtuskiem

Tragedia pod Pułtuskiem

MAB

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Dwóch mieszkańców Przasnysza poniosło śmierć w wypadku samochodowym na szosie z Pułtuska do Warszawy. W wypadku, do którego doszło 21 stycznia, śmierć poniósł 48-letni Wiesław S. oraz 35-etni Jarosław G. Poszkodowany w tym zdarzeniu został również inny przasnyszanin Wiesław K.
Trzej wspomniani mężczyźni ? prywatni przedsiębiorcy jechali krytycznego dnia do stolicy w sprawach służbowych. 12 km za Pułtuskiem w okolicach wsi Obrębek fiat ducato prowadzony przez Wiesława S., (zrezygnował on z manewru wyprzedzania innego samochodu widząc nadjeżdżający z przeciwnej strony pojazd) wpadł w poślizg i zjechał gwałtownie z szosy. Ścinając słupek przydrożny fiat ducato znalazł się następnie w rowie, przewrócił na bok, obrócił wokół swojej osi i uderzył dachem w drzewo.
Podczas tych manewrów Wiesław K. wypadł z auta, co nastąpiło albo w wyniku otwarcia się drzwi pojazdu, albo też przez jego wybite okno. Mężczyzna został mocno poturbowany. Po kilkudniowej obserwacji w pułtuskim szpitalu wrócił do domu.
Jarosław G. zmarł niedługo po zdarzeniu na jego miejscu. Rozmawiał nawet jeszcze chwilę z kobietą, która była świadkiem tragedii. Wszystko wskazuje na to, że Wiesław S. nie przeżył uderzenia dachu samochodu w drzewo. Jak wynika z relacji członków rodziny, pogotowie dotarło na miejsce katastrofy po ok. pół godziny, albo nawet 45 minutach.
Ciała ofiar wypadku zabrała firma pogrzebowa, która na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Pułtusku obsługuje tego rodzaju zdarzenia. Oględziny zwłok odbywały się w dziwnych warunkach. Leżały one na podłodze. Przedstawiciel zakładu pogrzebowego zażądał opłat od członków rodzin za przetrzymywanie zwłok ich bliskich w kostnicy, choć nie miał do tego prawa, bowiem należności te uiszcza prokuratura. Krewni jednego ze zmarłych nie wiedzieli o tym i zapłacili żądaną sumę. Gdy z kolei rodzina drugiej z ofiar tragedii odmówiła wspomnianej, ale nienależnej opłaty i chciała obmyć i ubrać zwłoki, okazało się za miskę z wodą trzeba by zapłacić 100 zł.
Jeden z tragicznie zmarłych miał przy sobie przed wypadkiem znaczną sumę pieniędzy i telefon komórkowy. Przedmiotów tych jego najbliżsi nie znaleźli przy zwłokach.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo