Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Jelcz formuły 1

Fot. A. Białobrzewska
Zdzisław Gudelski nie ma wątpliwości: jego pojazd nie rozpędzi się do 92 km na godzinę
Zdzisław Gudelski nie ma wątpliwości: jego pojazd nie rozpędzi się do 92 km na godzinę Fot. A. Białobrzewska

Największy, najcięższy i jeden z najstarszych autobusów MZK w Ostrołęce pobił rekord prędkości. Przynajmniej według oka radaru...

Głównym tematem żartów wśród kierowców ostrołęckiego MZK jest fotografia mknącego z szybkością 92 km/h starego, wysłużonego, wypełnionego pasażerami autobusu. Zdjęcie zrobił fotoradar ostrołęckiej straży miejskiej na jednej z głównych ulic Ostrołęki, w godzinach szczytu. Kierowca feralnego kursu twierdzi, że jechał przepisowo, grozi mu mandat w wysokości 400 złotych i strata 8 punktów.

Główny podejrzany - czerwony autobus marki jelcz został wyprodukowany w 1993 roku. Ma na swoim liczniku ponad 700 tysięcy przejechanych kilometrów, to jeden z najstarszych pojazdów w ostrołęckim MZK. Nie ma zamontowanego tachografu, który by rozwiał wszystkie wątpliwości. Jest ciężki, waży ponad 12 ton i ma 12 metrów długości. Prawdziwy krążownik szos. Trudno go rozpędzić do prędkości 50 km na godzinę, a o osiągnięciu setki nie ma co marzyć.

Zdjęcie z fotoradaru zostało wykonane przez strażników miejskich 13 sierpnia o godzinie 13.39 na ulicy 11 Listopada. Autobus, który ruszył z przystanku przy salonie Peugeota w kierunku Stacji, musiałby do ZUS-u, gdzie zdjęcie zostało zrobione, rozpędzić się do prędkości 92 km na godzinę. Kierowca twierdzi, że pamięta błysk flesza fotoradaru, zerknął odruchowo na licznik, miał na nim niewiele ponad 40 km/h.

- Zdziwiłem się, że zmieniono w tym miejscu ograniczenie prędkości do 40, skoro złapał mnie radar - mówi Zdzisław Gudelski. - Na drugi dzień miałem tę samą służbę i sprawdziłem, że w tym miejscu ograniczenie jest jednak do 50 km/h. O zdarzeniu zapomniałem, dopiero żarty kolegów i wezwanie do dyrektora w sprawie zdjęcia ze straży przypomniały mi o tym. Jak zobaczyłem fotografię i prędkość z jaką niby jechałem, aż podniosło mi się ciśnienie krwi! Od 19 lat jeżdżę autobusem i nigdy nie zostałem ukarany za przekroczenie prędkości. To jakiś absurd, aby się taką krową rozpędzić do blisko setki na godzinę - tłumaczy.

Gudelski nie pamięta, czy obok niego na drugim pasie jechał jakiś pojazd. Zastanawia się, czy radar nie złapał innego auta pod autobusem, który jest dość wysokim pojazdem. Od jezdni do błotnika jest aż 58 centymetrów.

Staruszek nie da rady

- Moi kierowcy nie są piratami drogowymi, a inaczej nie można by było nazwać człowieka, który wioząc komplet pasażerów pędzi ulicami miasta z taką prędkością - mówi Andrzej Jagielski. - To nieprawdopodobne, aby ten wysłużony autobus jechał tak szybko.

O możliwościach autobusu opowiedział nam też drugi z kierowców, Zbigniew Rusiecki, jeżdżący z Gudelskim na zmianę:

- To trudny do manewrowania pojazd, jest najdłuższy ze wszystkich autobusów w zakładzie i chyba najcięższy. Maksymalne prędkości, jakie osiąga, to 60-70 km/h. Nie da rady więcej wyciągnąć ze staruszka. Ciężko go rozbujać, mimo że ma duży silnik. W tamtym miejscu na 11 Listopada trudno by było osobówką na takim odcinku się rozpędzić, a co dopiero naszym wozem. To jakaś pomyłka fotoradaru.

Biegły: to błąd pomiaru

W wyścigową szybkość starego "czerwoniaka" rodem z formuły 1 nie wierzy specjalista i biegły sądowy Ryszard Sidorzak.

- Teoretycznie jest to możliwe, ale praktycznie nie. Najprawdopodobniej impuls prędkości złapał większy pojazd i właśnie autobusowi zostało zrobione zdjęcie. Nie jest możliwe, aby samochodem ciężarowym kierowca osiągnął na tym odcinku taką dużą prędkość. Czasami sprawdzam takie możliwości autem osobowym, testuję i wiem, że na tym odcinku ulicy, w godzinach szczytu nie jest to fizycznie możliwe. Musiał wystąpić błąd pomiaru fotoradaru, jakieś zakłócenie zewnętrzne - uważa biegły.

O błędzie pomiaru mówi także inny specjalista, wieloletni instruktor nauki jazdy i egzaminator z WORD, Zdzisław Głażewski.

- Mało prawdopodobne, aby ciężki, wypełniony ludźmi autobus był w stanie jechać z taką prędkością. Nierealnym w takich warunkach. Była godzina, kiedy na ulicy jest dużo innych pojazdów. Fotoradar mógł złapać auto jadące na drugim pasie, lub wystąpił błąd odczytu.

Komendant straży miejskiej Piotr Liżewski nie sądzi, aby radar źle uchwycił prędkość:

- W takich przypadkach jak ten, zapraszamy na rozmowę kierowcę, wyjaśniamy sytuację. Jeśli kierowca się nie zgadza z decyzją nałożenia kary, to sprawę kierujemy do sądu grodzkiego. Tam sąd powołuje biegłych, którzy sprawdzą, jak było faktycznie. Fotoradar jest urządzeniem bardzo precyzyjnym, trudno go oszukać. W instrukcji obsługi fotoradaru są jednak przykłady, kiedy pomiar impulsu prędkości może być błędny. Są tam wyszczególnione i dokładnie opisane z rysunkami różne sytuacje. Może więcej powie pani producent, ostrowski ZURAD?

Rowerzysta rekordzista

W firmie ZURAD nie chcą oficjalne komentować tej sytuacji.

- Sytuacja jest niezręczna, bo my jako producent fotoradarów nie możemy podcinać gałęzi, na której siedzimy. Nasi klienci zajmują się ściganiem kierowców przekraczających dopuszczalne prędkości. Proszę z oficjalnym zapytaniem zwrócić się do prezesa firmy - powiedział nam Janusz Wojciechowski z ZURAD-u. - Wtedy powołamy zespół biegłych do wykonania szczegółowej ekspertyzy i zbadania tego przypadku.

Czasami jednak także maszyna precyzyjna, jaką jest fotoradar, myli się. Przykładem jest pędzący blisko 100 km/h po ostrołęckiej ulicy... rowerzysta. Na zdjęciu był uśmiechnięty, wyprostowany człowiek jadący rowerem, a na dole prędkością z jaką jechał - 93 km/h.

- W takim absurdalnym przypadku umarzamy postępowanie - zapewnił nas Liżewski.

Czy i tak będzie w tym przypadku? Do sprawy wrócimy. n

Agnieszka BiaŁobrzewska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki