Walka o działki

Mieczysław Bubrzycki

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Ogród działkowy Czeczotka w Ostrołęce

Ogród działkowy Czeczotka w Ostrołęce ©Paweł Krupka dla Studia Ikar

Konflikt w ogródkach działkowych wkroczył w kulminacyjną fazę. Członkowie zarządu komisarycznego ostrołęckiego ogrodu "Czeczotka" zdążyli już komisyjnie przeciąć kłódki, a rebelianci odbyli zjazd i wybrali nowe władze autonomicznego zarządu.
Ogród działkowy Czeczotka w Ostrołęce

Ogród działkowy Czeczotka w Ostrołęce ©Paweł Krupka dla Studia Ikar

Tymczasem nieświadome powagi sytuacji buraki i inne działkowe ziemiopłody rosły w tym roku, jakby nigdy nic.
W czasach województwa ostrołęckiego było 30 ogrodów działkowych a w Ostrołęce działał Zarząd Wojewódzki Polskiego Związku Działkowców. Po likwidacji województwa zarząd wojewódzki stał się okręgowym. Polski Związek Działkowców miał po drodze parę innych ważnych problemów, więc za dostosowanie do nowych granic administracyjnych zabrano się nieco później. Na początku była koncepcja, aby na Mazowszu powstały dwa okręgi: jeden dla Warszawy, drugi dla pozostałej części województwa.

Okręg okręgowi nierówny

Takie rozwiązanie forsował m.in. Wiesław Czaplicki - prezes Zarządu Okręgowego PZD w Ostrołęce, który w 1999 r. został szefem komitetu organizacyjnego mazowieckiego zjazdu założycielskiego PZD. Planowany zjazd mazowiecki odwołał telefonicznie prezes PZD Eugeniusz Kondracki i dopiero 30 czerwca 2001 r. odbył się zjazd założycielski nowego okręgu mazowieckiego, ale już z Warszawą. Delegatami były osoby wybrane jeszcze w 1999 roku, co - zdaniem Wiesława Czaplickiego - jest sprzeczne ze statutem związku. Nadto niektórzy delegaci zmarli, inni przestali być członkami, w 10 ogrodach zmieniono zarządy. Potem stało się to przedmiotem pozwu sądowego przeciwko Radzie Krajowej PZD
- My uznajemy, że nowo powstały okręg mazowiecki jest bez Ostrołęki, a oni twierdzą, że z Ostrołęką, bo oni nasz okręg zlikwidowali - tak jesienią zeszłego roku tłumaczył nam sytuację po zjeździe Wiesław Czaplicki (o konflikcie pisaliśmy jesienią zeszłego roku - TO nr 98/2001).
Taki stan zawieszenia trwał przez kilka miesięcy. Mimo że powstał nowy okręg mazowiecki, w Ostrołęce wciąż urzędował prezes Czaplicki, którego latem zeszłego roku odwołano z Zarządu Krajowego PZD, a jesienią zwolniono z etatu w PZD. Wiosną prezes Czaplicki wraz ze swoim zastępcą Stanisławem Parzychowskim obsługiwali jednak coroczne zebrania sprawozdawcze w ogrodach byłego województwa ostrołęckiego. Od kwietnia tego roku Czaplicki robił to całkowicie społecznie. W większości ogrodów uzyskał poparcie i deklarację przystąpienia do Autonomicznego Zarządu Okręgowego PZD w Ostrołęce.
Tymczasem w Ostrołęce, w dawnym biurze PZD w ogrodzie "Czeczotka", zmienili się lokatorzy. Od paru miesięcy zamiast Czaplickiego urzęduje tu Adolf Połniak - kierownik zamiejscowego biura Mazowieckiego Zarządu Okręgowego PZD. W sąsiednim pokoju zasiadają członkowie zarządu komisarycznego ogrodu "Czeczotka", bo wybrany demokratycznie i solidaryzujący się z Czaplickim prezes Józef Kotowski został odwołany, gdy - jak słyszę od kierownika Połniaka - nie wpuścił na kontrolę komisji rewizyjnej z nowego okręgu mazowieckiego PZD. Pozostali członkowie zarządu "Czeczotki" złożyli wkrótce rezygnacje, zastosowano wobec nich podstęp, ale oficjalnie nie chcą o tym mówić. Na ich miejsce powołano 3-osobowy zarząd komisaryczny z Kazimierzem Podedwornym na czele.

Komisyjne przecinanie

- To są niespotykane rzeczy - mówi Józef Kotowski. - Przyjeżdża nie wiadomo kto, rozwala drzwi, a policja mówi, że to sprawa wewnętrzna naszego związku. Aż wstyd o tym mówić...
- Jesteśmy prawowitym właścicielem tych pomieszczeń - tłumaczy Podedworny, gdy trafiam na komisyjne przecinanie kłódek na drzwiach pomieszczeń gospodarczych. - Musimy to robić, ponieważ pan Czaplicki nie zgłasza się na nasze pisemne wezwania.
- Wysłano do mnie jedno wezwanie, przyszedłem, ale nie było z kim rozmawiać - twierdzi Czaplicki.
Członkowie zarządu komisarycznego pokazują mi wnętrza kolejnych pomieszczeń gospodarczych, które - jak mówią - bezprawnie zajmował prezes Czaplicki. Co tu dużo mówić - panuje w nich bałagan. Jakieś stare meble, kilkadziesiąt niedużych woreczków z nawozem sztucznym, kilkoro starych drzwi samochodowych. W największym z pomieszczeń, które otworzyli parę tygodni wcześniej, były podobno jakieś karoserie, części samochodowe, tablice rejestracyjne i inne tego typu rzeczy. "Może to jakaś ?dziupla? samochodowa"? - mówią tajemniczo. Mimo tak poważnych oskarżeń, policji jednak nie zawiadomili, choć - jak słyszę - wśród obecnych zarządców działkowego majątku są byli funkcjonariusze, którzy znają się na rzeczy.
- To typowa prywata - tak określa kierownik Połniak dotychczasowe postępowanie prezesa Czaplickiego. - Oni i tak nie są w stanie się utrzymać, bo poparcie dla nich spada. Szkody, jakich narobili, są jednak trudne do odrobienia. Coroczne składki z niektórych ogrodów przekazane już zostały do nielegalnego zarządu autonomicznego, a teraz te ogrody chcą być w prawowitych strukturach PZD. To jednak oznacza, że działkowcy musieliby zapłacić po raz drugi składkę za ten rok.
- Nie chcę komentować tych opinii, bo nie warto - mówi Wiesław Czaplicki. - Nie ukrywam, że my dopiero walczymy o umocowanie prawne. To, co robimy, a co zrobiono już także w Przemyślu i Krośnie, jest niezgodne ze statutem PZD, ale statut jest niezgodny z Konstytucją.

Musimy ten czas przetrwać

Czaplicki zna na pamięć art. 4 ustawy z 1981 roku o pracowniczych ogrodach działkowych, który mówi, że wyłączność na działki w Polsce ma Polski Związek Działkowy. Zna także art. 12 Konstytucji z 1997 roku, która gwarantuje obywatelom wolność zrzeszania się.
- Trzeba zmienić tę ustawę i posłowie zrobią to, ale dopiero w przyszłym roku, kiedy już uporają się z uchwaleniem kilkudziesięciu ustaw związanych z naszym dostosowaniem się do Unii Europejskiej - tłumaczy Czaplicki. - Musimy ten trudny czas przetrwać.
Zająć się sprawą obiecuje im poseł Józef Oleksy, który sam ma działkę w Kamieńczyku, a władze tego ogrodu popierają autonomię. Popiera ich także poseł Stanisław Kurpiewski, w jego biurze poselskim w Ostrołęce "autonomiczni" odbywają swoje zebrania.
- Pan Czaplicki chce korzystać z wszelkich uprawnień PZD, ale nie uznaje pana Kondrackiego jako prezesa PZD - wyjawia Adolf Połniak. - On chciałby naraz: mieć ciastko i zjeść ciastko...
- My ogłosiliśmy autonomię w stosunku do Rady Krajowej PZD, a nie wyłączyliśmy się z PZD - tłumaczy Czaplicki.
- My stoimy przy swoim - podkreśla wiceprezes Zarządu Autonomicznego Stanisław Parzychowski. - Mamy swój okręg i nie patrzymy na nich.
- Poparcie dla nich spada - tłumaczy Połniak. - Obecnie popiera ich nie więcej niż 15 proc. ogrodów.
- Większość nas popiera, a część się chwieje - odpowiada Wiesław Czaplicki. - Proszę zresztą przyjść na nasz zjazd i wtedy będzie wszystko wiadomo.

Zjazd

Byłem, widziałem. 28 września w Ostrołęce w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego odbył się VI Zjazd Okręgowy PZD:
- To normalny zjazd, bo w tym roku upłynęła 5-letnia kadencja - tłumaczy Czaplicki.
Zebrało się prawie 30 osób z 17 ogrodów działkowych (wszystkich jest obecnie 29). Nie tylko z Ostrołęki. Byli działkowicze z Przasnysza, Różana, Ostrowi, Wyszkowa, Kamieńczyka, Tłuszcza. Oni popierają autonomię, choć niekoniecznie płacą składki dla zarządu autonomicznego. Niektórzy, jak np. w Różanie, przekazują je nowo powołanemu zarządowi mazowieckiemu ("Zrobiliśmy tak, bo straszą nas zarządem komisarycznym" - wyjaśnił Antoni Zych, prezes różańskiego ogrodu). Inni, jak np. w Kamieńczyku, popierają autonomię, ale pieniędzy nie przekazali ani Warszawie, ani Ostrołęce. Czekają na rozwój sytuacji.
Zjazd jednomyślnie poparł działania prezesa Czaplickiego i udzielił mu absolutorium. Czaplicki został też ponownie wybrany na prezesa Okręgowego Zarządu Autonomicznego PZD w Ostrołęce.

*

Walka o działki pracownicze w b. woj. ostrołęckim trwa. "Rozłamowcom" nie sprzyja obecnie obowiązujące prawo. To, co mówią, trafia jednak do przekonania. Chcą mieć możliwość zrzeszania się w inny sposób niż wynika to z liczącej sobie ponad 20 lat ustawy. Chcą złamać monopol Polskiego Związku Działkowców, a właściwie jego władz, na dysponowanie ogrodami. Nie tylko Wiesław Czaplicki twierdzi, że władze krajowe PZD zachowują się w sposób obcesowy. Takie opinie wyrażają także działkowcy z innych ogrodów.
A ogrody działkowe to kura znosząca złote jaja. Działkowcy na "Czeczotce" płacą za 300-metrową działkę 45 zł rocznie. Opłata w całym kraju za 1 m kw. działki wynosi 11 gr, z tego 35 proc., czyli 3,85 gr idzie na utrzymanie zarządów okręgowych i Rady Krajowej PZD. Co roku Zarząd Krajowy PZD z odpisu od składek działkowców dostaje kilka milionów złotych. Podwyżka składki o 1 gr za metr kw. działki (a takie były od wielu lat co roku) oznacza zwiększenie wpływów dla centrali o ok. 400 tys. zł. Czaplicki mówi wprost o rodzinnym imperium prezesa Kondrackiego, który zatrudnia na lukratywnych stanowiskach w PZD córkę, zięcia i szwagra. "Czas to przeciąć - takie opinie na zjeździe wyrażali także działkowcy z innych ogrodów. - Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje z naszymi pieniędzmi".
Będziemy informować naszych czytelników (jest wśród nich bardzo wielu działkowców) o dalszych odsłonach walki o działki.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo