Drzewa zaatakowały

Anita Karwowska, Maciej Sulima

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Drzewa usuwano bardzo sprawnie, ekipom należy się pochwała

Drzewa usuwano bardzo sprawnie, ekipom należy się pochwała ©Adam Wołosz

Zniszczone domy, pozrywane dachy, przygniecione samochody, ponad sto miejscowości bez prądu, 150 złamanych słupów wysokiego napięcia, powalone wichurą drzewa tarasujące główne szlaki komunikacyjne, kilkaset hektarów połamanego drzewostanu i kilka rodzin, które straciły dorobek całego życia - to bilans wichury i ulewy, która 4 lipca nawiedziła Ostrołękę i okolice.
Drzewa usuwano bardzo sprawnie, ekipom należy się pochwała

Drzewa usuwano bardzo sprawnie, ekipom należy się pochwała ©Adam Wołosz

Bez prądu

bez przerwy pracuje dwadzieścia naszych brygad, które naprawiają szkody. Nadal 114 miejscowości nie ma prądu i najprawdopodobniej ostatnie z nich będą musiały poczekać na światło do poniedziałku - powiedział nam w piątek 5 lipca Piotr Woroncow, kierownik Rejonu Energetycznego Ostrołęka. Wichura połamała w powiecie ostrołęckim 150 słupów wysokiego napięcia. Ale najczęstszą przyczyną uszkodzeń były przewody porwane przez padające drzewa.
Do wielu miejsc nie było można dotrzeć, bo drzewa zatarasowały drogi. Wiatr uszkodził również dwie linie najwyższego napięcia do Myszyńca i Ostrowi Maz. Tu musiała interweniować w nocy z czwartku na piątek brygada z Siedlec, dysponująca specjalistycznym sprzętem.

Jezioro na ulicy

Skutki burzy, która przeszła nad Ostrołęką widoczne były w całym mieście. Silny wiatr i ulewny deszcz utrudnił pracę handlującym na rynku. Po przejściu burzy niektórzy sprzedający wybierali wodę z budek. Najgorzej mieli ludzie handlujący ubraniami. Żywioł pozostawił swoje ślady także na ulicach Ostrołęki. Uszkodzony został płot otaczający budynek klubu "Avalon". Na ulicy Gomulickiego wiatr naruszył ogrodzenie ogródka kawiarnianego, przy placu Bema leżał przewrócony kawiarniany parasol. Przy ulicy Kickiego zwaliło się wielkie drzewo. - Nie widziałam, jak to się stało, ale słyszałam huk tego opadającego drzewa. Było ciemno i nagle taki hałas - opowiada mieszkanka domu, przy którym stało wyrwane drzewo. Podobne zniszczenia wiatr wyrządził przy ulicy Piłsudskiego. Przy ul. Kościuszki obok Komendy Miejskiej Policji drzewo przygniotło prywatny samochód jednego z policjantów, natomiast z ul. 11 Listopada i ul. Traugutta strażacy podnosili drzewa, które wichura powaliła na budynki mieszkalne. Także na starym cmentarzu burza poczyniła szkody. Przewrócone drzewo upadło na nagrobek, połamane gałęzie leżały w alejkach, na ziemi walały się zdmuchnięte z grobów wieńce. W Ostrołęce strażacy usuwali drzewa tarasujące ulice: Ostrowską, Grota Roweckiego, I AWP, Reymonta i Targową. Strażacy aż siedem razy interweniowali w gminie Rzekuń, która mocno ucierpiała podczas czwartkowego kataklizmu: w Borawem drzewo przywaliło budynek szkoły, w Daniszewie, Laskowcu, Susku Nowym i Teodorowie drzewa usuwane były z jezdni, w Czarnowcu z torów kolejowych, a w Laskowcu z budynku mieszkalnego. Na ulicy Witosa w Ostrołęce w wielkiej kałuży topiły się samochody. Na wysokości Szkoły Podstawowej nr 2 przy średniej wielkości ulewie tworzą się niebezpieczne dla pojazdów kałuże. Nikogo to jak dotąd nie zainteresowało. Tymczasem w wielką czwartkową ulewę utworzyło się tam regularne jezioro, przed którym co ostrożniejsi kierowcy zawracali, a inni się topili. Nasz dziennikarz z powodu kompletnego zalania sięgającego górnej pokrywy silnika, musiał wypychać swój prywatny wóz brodząc boso w kałuży, szkoda butów. Ww. redaktor ma prawie 190 cm wzrostu, a woda sięgała mu do kolan. Na zatarasowanej przez drzewa drodze krajowej nr 61 do Ostrołęki zarówno od strony Warszawy jak i Łomży utworzyły się kilkukilometrowe korki.

Ofiary trąby

Ciężko dotknęła wichura niektórych gospodarzy z gminy Rzekuń. - Zostałam bez dachu nad głową - łka Dorota Panuś z Nowej Wsi Wschodniej. - W samo południe sąsiedzi zadzwonili do mnie do pracy. "Dorotka, przyjeżdżaj, dach ci zerwało". Szczęście, że dzieci w domu nie było, bo jeszcze gorsze nieszczęście mogłoby być. Dach Panusiów zdmuchnęło na podwórko sąsiadów, rozrzuciło po całym ogrodzie. Wielu sąsiadów ze wsi krząta się wokół zrujnowanego domu, pomagają jak mogą. Dwa kilometry dalej w Ołdakach trąba powietrzna zrównała z ziemią stodołę Tadeusza Laskowskiego. Dosyć solidną, murowaną w 1979 roku. - Byłam z dziećmi na jagodach w lesie, kiedy usłyszeliśmy burzę. Nie zdążyliśmy uciec do domu. Gdy wyszliśmy z lasu zobaczyliśmy, że nie ma naszej stodoły. Nie wierzyliśmy własnym oczom. To okropne uczucie, kiedy w ciągu godziny znika coś, na co pracowało się całe życie. W stodole był sprzęt gospodarczy. Nie wiem, co my teraz zrobimy - mówi ze łzami w oczach Halina Drężewska, córka Tadeusza Laskowskiego. - Najwięcej strat trąba powietrzna spowodowała w Susku, w Nowej Wsi Wschodniej i w Ołdakach - mówi Bogusław Tyszka, wójt gminy Rzekuń. - Straty dokładnie będziemy dopiero szacować, gdy obejrzy je ubezpieczyciel. Jest kilka zerwanych dachów na domach i stodołach. Gdy już wszystko oszacujemy, będziemy mogli pomóc poszkodowanym. Dostarczymy potrzebne materiały, jakiś sprzęt, może udzielimy nawet pomocy finansowej. Sam jestem bardzo zdenerwowany, bo rodzina mojej żony też jest ofiarą trąby powietrznej. W Białobrzegu Dalszym w gminie Olszewo-Borki został przygnieciony przez drzewo samochód osobowy. Nikomu nic się nie stało.

Śmigłowce pomagają

Po huraganie, jaki przeszedł w czwartek nad północno-wschodnią Polską, lasy wokół Ostrołęki uległy wielkim zniszczeniom. Niebezpieczeństwo jest tak duże, że Nadleśnictwo Ostrołęka wprowadziło od 5 lipca całkowity zakaz wchodzenia do lasu. Obowiązywać on będzie do odwołania. - Zgodnie z ustawą, mamy obowiązek wprowadzić taki zakaz, gdy w wyniku klęski żywiołowej istnieje zagrożenie dla życia ludzi - mówi Maria Świętojańska, nadleśniczyna ostrołęcka. - W lasach jest teraz bardzo niebezpiecznie, oprócz wywrotów i złomów, bardzo wiele drzew ma naderwany system korzeniowy lub jest pochylonych ku ziemi. Dlatego zagrożenie cały czas istnieje, najmniejszy podmuch wiatru, czy nawet bez tego, może spowodować zawalenie się tych drzew. Szacowanie strat trwa, jednak nieprzejezdne drogi leśne utrudniają pracę leśnikom. Wstępne dane wskazują, że tylko pod Krasnosielcem zniszczeniu uległo ok. 6 tysięcy metrów sześciennych drewna. Nadleśnictwo przypuszcza, że będzie musiało usunąć całkowicie zniszczone drzewa z ok. 30 hektarów lasu. Straty są tak poważne i niebezpieczeństwo w lesie tak duże, że przy szacowaniu strat używany jest śmigłowiec. Leśnicy docierają nim do miejsc, gdzie nie można dostać się drogami. Największe straty powstały w drzewostanach sosnowych, młodszych i średnich klas w wieku od 30 do 70 lat. Mniejsze zniszczenia są w drzewostanie liściastym, jednak jest wiele zniszczonych brzóz. Straty są o tyle poważne, że uszkodzone drzewa nie będą nadawały się do niczego innego, jak tylko do celów opałowych. Również zasiewy w tegorocznych szkółkach leśnych zostały zniszczone. Leśnicy musieli wypompowywać z tych szkółek wodę. - Podczas mojej trzydziestoletniej pracy w nadleśnictwie pierwszy raz widzę tak wielką klęskę - mówi o stratach, jakie powstały w lasach Maria Świętojańska. Trwa szacowanie strat we wszystkich nadleśnictwach. Już dziś można powiedzieć, że są one ogromne.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo