Nie lubię obiecywać

Rozmawiała Anna Suchcicka

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Czy pamięta Pan swoje pierwsze obietnice wyborcze? - Jestem człowiekiem, który nie lubi wiele obiecywać, więc nie składałem wielkich obietnic. Pierwszy raz rozpatrywano moją kandydaturę na 10 miesięcy przed końcem pierwszej kadencji. Wystartowałem, bo byłem bez pracy, a uważałem, że mam odpowiednie przygotowanie do pracy w samorządzie - wcześniejsze doświadczenia i ukończone prawo administracyjne. Udało się, ale dopiero w kolejnej turze. W drugiej kadencji miałem jednego kontrkandydata, ale na osiemnastu radnych szesnastu głosowało za mną. W trzeciej kadencji nie miałem konkurencji. Co Pan zrobił przez te lata? - Moim zamiarem było i jest aby do każdej miejscowości w gminie była dobra droga. Przez pierwszych pięć lat przy pomocy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa udało nam się wyasfaltować ok. 10 kilometrów dróg gminnych. Ponadto prawie drugie tyle dróg wojewódzkich, obecnie powiatowych. W mijającej kadencji skoncentrowaliśmy się na budowie gimnazjum i sali gimnastycznej. Udało nam się to zrealizować w ciągu dwóch lat, ale było naprawdę ciężko: roczny budżet gminy wynosi 4,5 mln. zł, a budowa gimnazjum zamknęła się w kwocie 2,5 mln. zł. Wśród innych zrealizowanych inwestycji znalazły się m.in. remont zabytkowego Domu Ludowego w Gąsewie, remont Szkoły Podstawowej w tej samej miejscowości. Dzięki pieniądzom z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych wyremontowaliśmy również 15 km dróg dojazdowych do pól i łąk. Czy przybyło nowych miejsc pracy? - Tu niestety nie ma się czym chwalić. Można nawet powiedzieć, że przyczyniłem się do wzrostu bezrobocia, bo w ramach oszczędności zlikwidowałem 10 etatów - w przedszkolu i administracji. To niestety smutna konieczność, przy skromności środków finansowych, ale stawiamy na inwestycje i myślę, że przyniesie to w końcu zamierzony efekt. Czy w gminie są większe zakłady pracy i co gmina ma do zaoferowania potencjalnym inwestorom? - Na bazie byłej spółdzielni mleczarskiej w Gąsewie powstał zakład prywatny, a na bazie byłego SKR i gminnej spółdzielni - spółdzielnia "Sypniewianka". Ta ostatnia boryka się z poważnymi kłopotami i nie wiadomo jak długo jeszcze wytrzyma. Nam reguluje należności podatkowe w postaci usług czy remontów. Nie ma u nas ulg systemowych dla przedsiębiorców, ale jak uchwalamy stawki podatków to staramy się trzymać dolnej granicy. Będzie Pan kandydował w wyborach? - Po raz pierwszy wyboru dokona społeczeństwo. Chciałbym poddać się takiej weryfikacji i sprawdzić, czy dobrze wykonywałem przez te lata swoją funkcję. Co robiłby Pan w kolejnej kadencji? - Zostało jeszcze sporo dróg do zrobienia, będziemy kontynuować wodociągowanie. Kolejny krok to działania w zakresie ochrony środowiska i dostosowanie się do zasad zrównoważonego rozwoju. Gmina Sypniewo nie ma zwartej zabudowy, nie można więc dotrzeć do wszystkich z kanalizacją, ale przydałoby się zrobić małe oczyszczalnie w dwóch największych miejscowościach: Sypniewie i Gąsewie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo