Listy po Imperium Bezrobotnych

Listy po Imperium Bezrobotnych

tkalinowski

Tygodnik Ostrołęcki

Aktualizacja:

Tygodnik Ostrołęcki

Listy Czytelników, oświadczenie władz SLD, komentarz od redakcji w sprawie ostatnich dwóch publikacji na temat Ostrołęckiego Ruchu Wspierania Przedsiębiorczości.
Listy po Imperium Bezrobotnych
Oświadczenie

Po zapoznaniu się z dwoma artykułami pt. "Imperium bezrobotnych" zamieszczonymi w kolejnych numerach "Tygodnika Ostrołęckiego" Zarząd Miejski Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Ostrołęce zdecydowanie potępia praktykę drukowania nieprawdy, domniemań i oszczerstw wobec wielu osób o znanych nazwiskach w mieście, w tym również pełniących funkcje publiczne. Nie zakończono jeszcze oficjalnego dochodzenia, a na łamach "Tygodnika" oceniono już na podstawie anonimów bardzo wielu ludzi. Tym bardziej za naganne i bezprawne uznajemy szkalowanie osoby jedynego ostrołęckiego posła na Sejm RP pana Stanisława Kurpiewskiego. Czy jest normalna praktyka prasowa w państwie prawa?
Co zyskujemy na szkalowaniu i podrywaniu autorytetu osób publicznych z różnych stron sceny politycznej? Ile wiarygodności tracimy w procesie poszukiwania możliwości pomocy naszym przedsiębiorcom a tym samym i ludziom bezrobotnym?
Rozpętanie całej sprawy na podstawie internetowych anonimów i osądów w nich zawartych postrzegamy jako zaangażowanie się "Tygodnika Ostrołęckiego" w kampanię mającą na celu zdyskredytowanie SLD oraz jego lidera, posła na Sejm RP w oczach wyborców w sytuacji zbliżających się wyborów samorządowych.
Zarząd Miejski Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Ostrołęce R. Zaborowski, M. Skibniewska, A. Zalewski, M. Sulbińska, Lech Z. Wołczuk

*

Uprzejmie proszę o zamieszczenie na łamach TO o co chodzi w tej całej niby aferze "Imperium bezrobotnych". Według mnie jest to zawiść, żeby człowiekowi który coś wreszcie pomyślał o bezrobotnych i dał im szansę na szkolenie (zatrudnił paręset osób) przypiąć "łatę". Sam jestem bezrobotnym i wiem co to znaczy. Niektórym chodzi też o to, żeby przyczepić się do osób publicznych lub ich krewnych i zrobić z tego aferę. Przecież żadnych konkretnych zarzutów prokurator nie przedstawił nikomu.
(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)

*

Może za późno zabieram głos w sprawie "Imperium bezrobotnych", ale nie mogę pogodzić się z nalotem na niewinnych ludzi. Każdy jeśli może wziąć pożyczkę, to ją bierze i spłaca. Tak było też z p. Kurpiewską. Znam też inne osoby, które z tej pożyczki korzystały. W wywiadzie redaktora p. M.S. (w gazecie są tylko inicjały) z p. Blochem wyjaśniono, że do rozdysponowania jest jeszcze 250 tys. złotych i chętni mogą się zgłaszać. Wszyscy mogą korzystać z pożyczki, jeśli spełniają warunki, a p. Kurpiewska je spełniała. Dlaczego tyle jadu jest w słowach zarówno panów redaktorów jak i ludzi, którzy nie mają śmiałości podpisać się nazwiskiem. A może to zawiść jest przyczyną tych wszystkich oszczerstw? I to wszystko w podzięce człowiekowi, który wiele dobrego zrobił dla miasta jak też i dla tych ludzi, którzy go teraz opluwają na łamach prasy. W "Tygodniku" nr 43 podano wiele nazwisk, a przecież obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych. Czy nie obowiązuje ona w "Tygodniku"? Jeśli ktoś jest wykładowcą, niezależnie, czy to na uczelni, szkole, szkoleniach, to za swoją pracę dostaje wynagrodzenie. Tak jest wszędzie. Dlaczego w Ostrołęce osoby, które przeprowadzały wykłady w ORWP miałyby to robić bezpłatnie? A czy Pan Redaktor swoje artykuły pisze za darmo? Osoby wymienione w artykule pracują też społecznie, ale nie muszą wszystkiego robić bezapłatnie. I tak więcej udzielają się społecznie niż niejeden "anonymous", "ogrodnik", "mieszkanka Ostrołęki", "prawnik", "urzędnik", "zdrowomyślący" i inni, którzy nie mają śmiałości podpisać się pod tym, co moówią i piszą. Dlaczego pan prokurator nie zajmie się też panami redaktorami, którzy niesprawdzone informacje publikują na łamach "Tygodnika". Może Panowie z redakcji, przeprowadziliby wywiady z osobami, które są bohaterami artykułu. Mam nadzieję, że to co tu napisałam, zostanie umieszczone na łamach "Tygodnika".
Z poważaniem J. Karwowska

Od redakcji

Autorzy oświadczenia jak i listów postawili nam bardzo poważne zarzuty. Nie możemy się z nimi zgodzić. Trudno się oprzeć wrażeniu, że lektura naszego artykułu nie była dość uważna. Tekst "Imperium bezrobotnych" (TO 41/2002) oparty został o dwa rodzaje źródeł: dokumenty (dostarczone nam przez ORWP a traktujące o działalności Stowarzyszenia, protokoły kontrolne Wojewódzkiego Urzędu Pracy do których dołączona była m.in. lista wykładowców szkolenia Agroalternatywa oraz materiały Ministerstwa Pracy) i rozmowy (z prezesami ORWP, dyrektorami Wojewódzkiego Urzędu Pracy, osobą która wzięła pożyczkę oraz prokuratorem). Anonimy i plotki krążące o ORWP nie były więc dla nas źródłem informacji, ale posłużyły za punkt wyjścia do stawiania pytań i szukania na nie odpowiedzi w źródłach dostępnych dla dziennikarzy. Zarzut, że oceniliśmy już wielu ludzi, jest bezzasadny, od pokazania mechanizmów działania Stowarzyszenia do wydania oceny jest naprawdę daleka droga. Również nie my wybraliśmy czas w którym policja i prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie ORWP. Kto go wybrał, wiedzą z pewnością zainteresowani. Sugestia, że w ten sposób angażujemy się w wybory jest więc nadinterpretacją wydarzeń niezależnych od redakcji. Czy w ORWP jest czy nie ma afery - zdecyduje śledztwo, które trwa. Przesłuchiwani są liczni świadkowie, na policji zeznają uczestnicy szkoleń. Wiemy o co są pytani, ale nie mając oficjalnych potwierdzeń, nie będziemy ujawniać tych szczegółów śledztwa. W minionym tygodniu prokurator Andrzej Rycharski powiedział nam, że w postępowaniu nie nastąpił żaden przełom i dochodzenie trwa. W najbliższy czwartek będziemy gościć w naszej redakcji na dyżurze telefonicznym posła Stanisława Kurpiewskiego i będzie to znakomita okazja dla wielu naszych czytelników by zadać mu pytania, które ich nurtują. Pozostaje mieć nadzieję, na rychłe zakończenie prac śledczych i wyjaśnienie tzw. afery ORWP. Wówczas okaże się kto miał rację: czy ci którzy twierdzą, że zabraknie miejsc na ławie oskarżonych czy ci, którzy uważają, że w ORWP nie było żadnych nieprawidłowości. Co do drugiego artykułu, o którym wspominają autorzy oświadczenia, to w ogóle go nie było. Drukowaliśmy tylko opinie naszych internetowych czytelników i wyjaśnienia uzupełniające prezesa Blocha i p. Czartoryskiej. Dlaczego jest tyle jadu w tych opiniach? Rzecz warta zastanowienia, zwłaszcza dla polityków. Internet jest znakomitym narzędziem dla rządzących do poznawania nastrojów społecznych, pozwala poznać sposób postrzegania wydarzeń i ich interpretację przez zwykłych ludzi. Poznawać, nie znaczy zgadzać się z poglądami czy opiniami, ale znaczy wiedzieć. Wiedza o społeczności, którą chce się rządzić, jest dla polityka podstawową powinnością, chyba, że marzą mu się czasy kiedy trawę malowano na zielono, a jak trzeba było pokazać w telewizji wysokie zboże, to naczelnik gminy klękał na kolana w łanie pszenicy. Co do naszej zjadliwości, to nazywanie rzeczy po imieniu jest powinnością dziennikarzy. Do nazywania rzeczy po imieniu nawołuje coraz więcej osób, czynią to również księża z ambony, bo relatywizm moralny jest równie niebezpieczny jak prawdziwe przestępstwo. Oszust nie powinien być nazywany obrotnym człowiekiem, a uczciwy człowiek frajerem.
Redakcja

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Specjalnie dla Was

Wideo