[CZTERY STRONY ŚWIATA] Araby z polskich stadnin to była...

    [CZTERY STRONY ŚWIATA] Araby z polskich stadnin to była marka na świecie. Czy tak będzie dalej?

    Wojciech Rogacin

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Państwowe stadniny gwarantowały do tej pory trwałość i jakość hodowli koni arabskich. W zeszłym roku na aukcji zburzono ten prestiż i zaufanie do Janowa Podlaskiego. Był on czołową marką na całym świecie, ale szans na powrót na to wyjątkowe miejsce nie ma – mówi w programie „Cztery strony świata” Anna Stojanowska, wiceprezes Europejskiej Organizacji Konia Arabskiego ECAHO.
    W stadninie koni w Janowie Podlaskim trwa święto konia arabskiego. Ich elementem jest słynna na świecie aukcja koni Pride of Poland. W tym roku impreza zbiega się z 200. rocznicą powstania janowskiej stadniny. Po raz drugi aukcja odbywa się w cieniu krytykowanych decyzji o odwołaniu w ubiegłym roku wieloletnich hodowców i twórców potęgi polskiej hodowli w ostatnich latach – Jerzego Białoboka z Michałowa oraz Marka Treli z Janowa Podlaskiego oraz Anny Stojanowskiej, specjalistki ds. hodowli z Agencji Nieruchomości Rolnych.
    W programie „Cztery strony świata” Anna Stojanowska mówi o wielkiej roli Polaków w rozwoju hodowli koni arabskich na świecie, a także o marce, jaką do ubiegłego roku miała janowska stadnina. I przewiduje, jaka przyszłość czeka polską hodowlę. - Do panów Treli i Białoboka zagraniczni hodowcy mieli zaufanie. To, co się zdarzyło podczas zeszłorocznej aukcji zburzyło mit i prestiż tej aukcji budowany przez pięćdziesiąt lat – mówi Anna Stojanowska.

    Czytaj także: Święto Konia Arabskiego 2017 – zachować tradycję hodowli koni

    Chodzi o skandal podczas zeszłorocznej aukcji, kiedy klacz Amra, która została rzekomo sprzedana w licytacji nagle po aukcji ponownie pojawiała się na wybiegu jako niesprzedany. - Pierwszy raz w historii tej imprezy powiedziano, że koń został sprzedany, chociaż nie był sprzedany – mówi Stojanowska. Kupcy zaczęli się zastanawiać, w jakiej grze uczestniczą. A przecież wcześniej do Janowa, nawet kiedy na świecie panował kryzys, zawsze zjeżdżali kupcy, najważniejsi hodowcy, bo wierzyli, że znajdują w Janowie najlepszą jakość koni. Tak było nawet w czasie stanu wojennego, czy po zamachu na lotnisku Heathrow, jednym z głównych węzłów komunikacyjnych dla hodowców.

    Według wiceprezes ECAHO po zeszłorocznej aukcji absolutnie czołowa pozycja janowskiej imprezy na rynku światowym nagle runęła. - To miejsce pozostało przez chwilę puste, ale natychmiast wypełniły je inne imprezy. W tej chwili aukcji, których jeszcze do zeszłego roku nie było w Europie i na świecie jest co najmniej siedem nowych. A słyszę, że po aukcji janowskiej będą jeszcze trzy następne. W moim przekonaniu szans na powrót na to wymoszczone miejsce na tronie sprzed zeszłego roku nie ma – mówi Stojanowska.

    Czytaj także: Święto Konia Arabskiego 2017. Do Janowa Podlaskiego zjadą miłośnicy koni z całego świata

    Jakie będą efekty pracy nowego kierownictwa? – Jest takie powiedzenie: po czynach ich poznacie. Te źrebięta, które się urodziły w tym roku, to są jeszcze źrebięta, które były zaplanowane przez poprzedni zespół, ponieważ ciąża u klaczy trwa jedenaście miesięcy. Teraz przyszedł czas na to, żeby ci, którzy przyszli po nas wykazali się wiedzą kojarzenia par. Mam nadzieję, że ci nasi następcy będą gotowi wziąć pełną odpowiedzialność za swoje czyny, zarówno dobre, jak i złe – dodaje wiceszefowa ECAHO.

    - Slogan „Araby z polskich stadnin państwowych”, to była marka, która przyciągała kupców z całego świata. I chciałabym, żeby tak było dalej – mówi Anna Stojanowska.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Specjalnie dla Was

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama